Breyona i Giovanni
Pięć lat później – perspektywa Breyony
Wyłoniłam się z kłębowiska atramentowych cieni, niczym zjawa zrodzona z samej ciemności. Jakbym czekała tam od zawsze. Gdyby w pobliżu kręcili się jacyś śmiertelnicy – choć słuch podpowiadał mi, że jestem sama – dostrzegliby jedynie igrający cień, tańczący po ceglanych ścianach opuszczonego budynku. Mojej kryjówki.
Nie było to wymarzone mie






