Właśnie zgasiłem silnik Escalade’a i wysiadłem, gdy Breyona pojawiła się na werandzie, jej włosy sięgające ramion wilgotne i podwijające się na końcach.
Długi rękaw koszulki, którą miała na sobie, był pokryty mokrymi plamami – śpieszyła się, żeby się ubrać. Na policzkach wciąż miała rumieniec po prysznicu. Uśmiechnęła się i skinęła ręką, ale zamarła w pół ruchu, gdy głos Ashera wdarł się do naszy






