„Czy jesteśmy w tej sprawie zgodni?” – zapytałam Ashera, powstrzymując trzecie ziewnięcie.
Jeszcze jedno, a on groził, że zaniesie mnie do łóżka, choć oboje wiedzieliśmy, że sen nam nie grozi. Słońce miało wzejść za godzinę, co oznaczało, że nie mieliśmy wyboru – musieliśmy zacząć dzień.
Do zrobienia było za dużo, ale na razie odmawiałam o tym myślenia. Szczęśliwie skulona w ramionach Ashera, ot






