Po osobistych przeprosinach i obietnicy, że Kendrick dostanie talerz lawendowych ciasteczek babci, wróciliśmy do salonu i wznowiliśmy grę.
Czy to przez krew, wino, czy też fakt, że nieźle wystraszyliśmy Kendricka, Holly wreszcie się rozluźniła. Przestała bawić się palcami i skubać brzeg piżamy. Wybrała Breyonę, która bez wahania rzuciła: "Prawda". Od razu zasypała ją pytaniami o związek z Giovanni






