Punkt widzenia Maleah.
Budzę się rano na dźwięk syren i spoglądam na zegarek – jest tuż po ósmej. Powoli siadam, przeciągając się. Chwytam koszulkę i wciągam ją przez głowę, po czym podchodzę do balkonu i rozglądam się. Widzę dwóch mężczyzn stojących na balkonie cztery piętra niżej, po mojej lewej stronie. Po sposobie, w jaki się zachowują, powiedziałabym, że to stróże prawa.
Po wzięciu prysznica






