– Więc jak będzie, Foxy? Jestem tutaj – mówię do niej, a ona milczy przez chwilę.
– Okej, w porządku Angel. Wyślę ci adres. Przyjedź sama, bo będę wiedziała, jeśli tego nie zrobisz. Oddam ci córkę, ale ty nie wyjdziesz stąd żywa. Masz godzinę, żeby do mnie dotrzeć, w przeciwnym razie… – Słyszę kolejny krzyk Rebel.
– Wiesz, co się stanie. Do zobaczenia wkrótce, Angel. – Rozłącza się, a ja odwracam






