Tracy z trudem powstrzymywała oburzenie po usłyszeniu słów Bianki.
To było absurdalne, śmieszne. Po wszystkim, co dla niej zrobiła, po wszystkich poświęceniach, w oczach Bianki sprowadzało się to do manipulacji. Nie tylko sprowadziła swoje gesty troski do zwykłych "wyrachowanych" czynów, ale teraz jeszcze obwiniała Tracy za to, że w ogóle je oferowała.
– Jesteś taka sama jak twoja matka – obłudna,






