– Ty… – Tom był wściekły. Bóg jeden wie, skąd ten łobuz wziął tyle odwagi!
Stanley nic więcej nie powiedział, tylko wrócił na salę balową, jakby Tom był dla niego niewidzialny.
Poczucie bycia ignorowanym jeszcze bardziej zirytowało Toma.
– Nawet jeśli się z tym nie zgadzasz, i tak odbiję Xylę – oświadczył Tom władczo, wpatrując się w plecy Stanleya.
Co z tego, że ten facet był przystojniejszy






