„Nie martw się, wszystko w porządku.”
Kaszel, kaszel, kaszel.
„Pojadę po lekarstwo,” zaproponowała Betty Starmount, po czym szybko wstała i wybiegła na zewnątrz, nawet nie zakładając płaszcza.
Jej stopy wciąż były bose.
Gdy tylko wyszła na zewnątrz, po jej twarzy niekontrolowanie popłynęły łzy.
Wciąż padał śnieg, gdy wpatrywała się w niebo. Jej płacz nasilił się, uczucie bólu w brzuchu było przytł






