Anastazja
Wciąż zerkałam na zegar na mojej szafce nocnej, zdając sobie sprawę, że minęło już kilka godzin, odkąd poszłam do swojego pokoju pod pretekstem ucieczki od Luki. Próbowałam zasnąć po przebraniu się w wygodną piżamę, ale najwyraźniej sen nawet mnie nie próbował – leżałam szeroko obudzona, zmuszając się do snu, a jednak poniosłam żałosną klęskę.
– Śpij, Ana – powiedziałam do siebie, jęcząc






