Matteo
Moje oczy powędrowały po pokoju, aż zatrzymały się na moich dłoniach, lustrując siniaki i skaleczenia na kostkach. Były wciąż czerwone i trochę bolały przy dotyku, ale nie miałem nikogo, kogo mógłbym obwiniać za to uczucie – byłem usatysfakcjonowany, kiedy parę razy uderzyłem Killiana w twarz, aż straciłem rachubę.
Kiedy się odchyliłem i spojrzałem na jego twarz, byłem zadowolony z tego, ja






