W pokoju zebrało się mniej niż tuzin osób, dokładnie tak, jak się spodziewała, a ich śmiech wbijał się w jej opanowanie niczym ostre igły. Każdy z gości trzymał kieliszek wina, odziany w designerskie ubrania i otulony aurą zadufania.
Jej wzrok przemknął po tłumie.
To byli krewni Alexandra, ale z tego, co pamiętała, nikt z nich nie przepadał za Emmą, więc nie miała ochoty na uprzejmości.
Zrobiła






