Emmie zaparło dech w piersiach, a serce waliło boleśnie w piersi. Czuła, jakby pokój się kurczył, a ściany zbliżały się coraz bardziej. Zacisnęła dłonie, wbijając paznokcie w dłonie, zmuszając się do bycia silną, ale słowa raniły głęboko, otwierając stare rany z nowym bólem.
Vivian, której ciało drżało z gniewu, wystąpiła do przodu. Jej głos był wściekły, choć bardzo starała się go kontrolować. "






