Drzwi garażowe otworzyły się, a światła natychmiast się zapaliły. Nie czekając ani sekundy na samochód, Aleksander gwałtownie otworzył drzwi i wysiadł, poruszając się szybko i nerwowo.
Wziął głęboki oddech, a jego pierś unosiła się i opadała ciężko, gdy odchodził. Wściekłość w nim płonęła niebezpiecznie blisko powierzchni.
Aleksander pędził korytarzem, z zaciśniętą szczęką, z oczami ciemnymi i b






