"Niepotrzebnie wdawałeś się ze mną w tę grę, przystojniaku," powiedziała, a jad sączył się z jej głosu. "Spójrz na siebie. Nie wyglądasz najlepiej. Gdzie oni są?"
Opuchnięte oczy Jima drgnęły, otwierając się; oddychał z trudem. Mimo bólu zdołał wymusić słaby, żałosny uśmiech. "Nie wiem," wyszeptał ochryple. "On mi nic nie mówi."
Szczęka Annie zacisnęła się, a wściekłość wrzała tuż pod powierzchn






