Kevin wpadł do gabinetu Alexandra bez pukania, blady i z wytrzeszczonymi oczami. Jego potargany wygląd wystarczył, by Alexander przerwał w pół zdania rozmowę telefoniczną. "Sir, mamy problem!" krzyknął Kevin, trzymając tablet drżącymi rękami.
Alexander zacisnął nasadę nosa. Jego frustracja wymykała się spod kontroli. Dzień składał się z samych katastrof i nie sądził, że zniesie choćby cień kolejn






