Z każdym krokiem na schodach całe ciało Aleksandra krzyczało z bólu; nogi mu drżały. Gryzący dym drapał go w gardle, przecinał płuca. Pot spływał mu po twarzy, wsiąkając w ubranie, ale szedł dalej, ignorując ból, wyczerpanie i beznadzieję, która groziła go zmiażdżyć.
Emma! Muszę uratować Emmę!
Każde piętro wydawało mu się wiecznością, ale nie dbał o to. Z radością poświęciłby swoje ciało, swoją






