Skażony krwią, Aleksander wybiegł z budynku. Jego ciało drżało od wściekłości, żalu i rozpaczy. Policyjne światła oblewały całą scenę upiorną poświatą.
Ale Aleksander niczym się nie przejmował. Nie obchodziły go krzyki policjantów wołających jego imię, przeszywający ból własnego ciała ani krew wsiąkająca w ubranie.
Liczyła się tylko ona, Emma.
Jej skóra stawała się już zimna, oddech płytki i sł






