Gdy tylko dziewczyna zniknęła za drzwiami, wyraz twarzy Ginewry zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Szczęka jej się zacisnęła, aż pobielały jej knykcie. Dłonie zwinęła w pięści. To był ten moment. Punkt, z którego nie ma odwrotu.
Wciągnęła gwałtownie powietrze i ruszyła szybkim, lecz ostrożnym krokiem w stronę pokoju pokojówki. Wiedziała, że o tej porze służące zwykle wymykają






