Gideon siedział nieruchomo, jak posąg zamarły w czasie, ale w środku wrzał.
Jego pięści drżały pod stołem, aż kostki zbielały. Serce waliło mu jak młotem, zamieniając się miejscami z wątrobą i płucami w szaleńczym tempie.
Powietrze zdawało się gęste, trudne do oddychania.
Wciąż nie mógł uwierzyć, że imperium, które budował przez lata, rozpada się na jego oczach, za jego życia.
A co gorsza, przez t






