Jake’a można było zobaczyć chodzącego tam i z powrotem po biurze.
Ostatnie kilka dni było dla niego niczym innym jak piekłem. Wydawało się, że ściany zbliżają się do niego z ogromną prędkością, dławiąc go.
Stracił człowieka, któremu ufał najbardziej, jedyną osobę, która, jak wierzył, mogła pomóc mu wyjść z bałaganu, w którym się znalazł. Jego prawnika. Katastrofa lotnicza pozbawiła go tarczy.
A te






