Jaden z trudem łapał oddech.
To nie chodziło tylko o interesy. Chodziło o nazwisko Fernando.
O godność ich rodziny. O wszystko, na co tak ciężko pracowali ich przodkowie, co miało obrócić się w popiół za ich czasów.
Wściekłość płynęła w jego żyłach.
Zacisnął szczękę, a jego pięści zacisnęły się.
Nie pozwoli na upadek, nie jeśli może to uratować.
Siedział nieruchomo, gdy gorące spojrzenia paliły go






