Alexander wpadł do gabinetu jak burza. Jego obecność grzmiała, a aura emanowała siłą, która domagała się ciszy i posłuszeństwa. Sam ciężar jego osobowości mógł powalić słabszego człowieka.
A na drugim końcu pomieszczenia, niczym zjawa, stał Gideon Crosswell.
Odwrócony plecami, z jedną ręką w kieszeni i filiżanką kawy w drugiej, wpatrywał się w panoramę za szklanymi ścianami.
Serce Alexandra zacisn






