Thea podążyła za trojaczkami na najwyższe piętro wielkiego domu watahy. Pokój pachniał trojaczkami. Odurzająco.
– Dzieliliśmy ten pokój, prawda? – zapytała Thea.
Skinęli głowami.
– Pachnie wami – powiedziała. Zoe chciała wywrzeć się na całym łóżku i pławić w zapachu trojaczków. „Jakie to dziwne, że mogę ich czuć? W sensie, wiem, że mieszkają w tym pokoju, bo to czuję? Co do cholery?” – pomyślała.






