– Ale jesteś przepiękna – przerwała jej Alessia. – Twoje długie, jedwabiste, kasztanowe włosy. Wysokie kości policzkowe.
Cassidy uśmiechnęła się, a jej ciemnobrązowe oczy stały się łagodne. – Dziękuję. Nie sądzę, żebym wtedy była. Źle dopasowane ubrania. Włosy jak strąki. Nie byłam żadną nagrodą.
– To okropne – powiedziała Misty. – Grupa ludzi terroryzująca młodsze dziecko, niepozwalająca ci wyjść






