Rzuciłem się do przodu, gdy tylko bariera powstała, i uderzyłem Adama w twarz z całą tą emocją, którą dusiłem w sobie przez ostatnie kilka godzin.
Mój cios go znokautował i upadł na podłogę jak wór ziemi. Opadłem na kolana, siadając okrakiem na jego bezwładnym ciele, i kontynuowałem uderzanie. Kiedy poczułem, że magia wyzwania słabnie, co oznaczało, że bogini ogłosiła zwycięzcę, wstałem i splunąłe






