Słowa Fabiana sprawiły, że Hannah spojrzała na Leo. Ma rację. Gdyby ten facet o tym opowiedział, stałabym się wrogiem publicznym przed końcem jutrzejszego dnia.
– Czy tak będzie dobrze, mamo? Porozmawiajmy o tym następnym razem.
Nagle rozległ się dzwonek telefonu Leo. Dźwięk był na tyle głośny, że w całym salonie zapadła cisza. – Przepraszam – powiedział Leo z uśmiechem.
– Halo? Tak, znalazłem ją.






