Oneida wypowiedziała te słowa chłodno.
Christopher był oszołomiony.
Lekko zmrużył oczy, a w jego spojrzeniu przemknął cień rozczarowania.
– Ida, chcę cię tylko odwieźć do domu. Nie zabieram cię nigdzie indziej... – Christopher westchnął cicho, mówiąc bezradnie.
Wciąż trzymał kierownicę i nie zamierzał się zatrzymywać.
Oneida zadrwiła: – Nie potrzebuję, żebyś mnie odwoził.
– Zatrzymaj samochód – On






