OLIWIA
Czekam, aż tata zejdzie na dół, żebyśmy mogli pojechać na pole, gdzie odbędzie się egzekucja. Kiedy nadal nie schodzi, wchodzę na górę i pukam do jego drzwi.
– Tato? – mówię, powoli otwierając drzwi i widzę go siedzącego na kanapie, patrzącego na coś.
– Wszystko w porządku, tato? – pytam.
– Chyba nie dam rady – mówi słabym głosem.
– Z czym, tato? – pytam cicho.
– Źle się dzisiaj czuję, Muf






