NORA
Weszliśmy z Ryderem do naszego pokoju i znowu poczułam się trochę nerwowa, co wydało mi się głupie. Cały dzień był dla mnie taki słodki i zachowywał się jak dżentelmen.
– Co za dzień – słyszę za sobą jego głos.
– Tak, trochę zwariowany – zgadzam się i odwracam, żeby na niego spojrzeć. Teraz po prostu rozmawiamy.
– Może się przebierzemy i położymy, żeby obejrzeć film? Odprężymy się trochę, zan






