W Ferguson Corporation.
Było już blisko zmierzchu, gdy Eric wyszedł z sali konferencyjnej.
Zachodzące słońce wisiało pod kątem na gałęziach drzew za oknem biura, tak jak niezliczone zwykłe wieczory.
Miał jeszcze czterdzieści minut do lotu. Nie zapomniał, że Nicole czeka na niego w Riopolis.
Eric nonszalancko poluzował krawat i właśnie miał poprosić Mitchella, aby przyniósł wszystkie podpisane






