U bram Andersonów stał Brandon. W czarnym golfie pod kaszmirowym płaszczem w kolorze wielbłąda, nonszalancko wsunął dłonie do kieszeni. Wysoki, pełen gracji, emanujący wyrafinowaną brytyjską elegancją, roztaczał aurę czaru i opanowania. Już samo jego pojawienie się sprawiało, że nie dało się go zignorować.
"Brandon!" Noelle rozpoznała go natychmiast.
Mimo że nie widzieli się od prawie dekady, te g






