Gdy tylko Bennett skończył mówić, Brandon zniknął w mgnieniu oka – pojawiając się tuż przed nim. W mgnieniu oka dłoń Brandona zacisnęła się na gardle Bennetta.
Zniknął opanowany, pewny siebie mężczyzna sprzed chwili. Jego wyraz twarzy był okrutny, w szmaragdowych oczach płonął gniew. – Naprawdę myślisz, że możesz robić mi takie sztuczki i wyjść z tego żywy? – warknął.
Bennett dusił się pod naciski






