IZZY
Wpatrywałam się w drzwi, pragnąc, by je otworzyli, ponieważ z każdą sekundą coraz bardziej denerwowałam się ceremonią.
Puna i ja ustaliłyśmy w drodze na dół, że musimy powiedzieć Blake’owi o ciąży. Moje mdłości się nasilały i musiałam wymiotować dwa razy, zanim zeszliśmy, z czego raz do doniczki z kwiatami.
Dłoń Blake’a ścisnęła moją, a ja spojrzałam na niego w górę.
Uśmiechnął się. – Cieszę






