Cicho rzuciwszy na nią spojrzenie, Winston ujrzał w jej oczach wściekłość i poczuł, że doszło do jakiegoś nieporozumienia.
– Pani K, nie przyszedłem tu dzisiaj, żeby wzniecać między nami spory, nie chcę być pani wrogiem, jeśli to możliwe – Winston wziął głęboki oddech, a następnie przemówił do niej tak spokojnie, jak tylko potrafił. – Czy chodzi o moją żonę, czy o dzieci, bardzo chcę wiedzieć, co






