Tammy podparła się na ramionach i usiadła.
– Tss… – skrzywiła się. Czuła, że zaraz pęknie w pasie.
Wtedy usłyszała odgłos otwieranych drzwi.
Spojrzała w górę i, widząc wchodzącego mężczyznę, skinęła na niego. – Chodź tu.
Robert podszedł i usiadł na brzegu łóżka. Jego czarne oczy wpatrywały się w nią przez chwilę, czekając, aż się odezwie.
– Co się wczoraj działo? – zapytała Tammy. – Nie wiedziałeś






