"Dobrze, chodźmy!" Tammy zebrała się na odwagę w obliczu zbliżającej się zagłady.
Ku jej zaskoczeniu, zdążyła już zrobić kilka kroków naprzód, kiedy odwróciła się i zobaczyła Roberta stojącego nieruchomo z głębokim i chłodnym wyrazem twarzy.
Bezradnie podeszła do niego i stanęła przed nim. "Robię to dobrowolnie!"
Wyraz twarzy Roberta nieco złagodniał. "Nigdzie nie idziemy."
"Co? Dlaczego? Naprawdę






