"Nic..."
"Pójdę z tobą, albo nie możesz iść sama. Wybór należy do ciebie!" Robert poczuł ukłucie bólu w sercu, ale usilnie starał się stłumić swoją agonię.
Tammy ostatecznie poszła na kompromis.
Ale pokłócili się przez Henry'ego.
Wyjechali następnego dnia, gdy skończyli lunch.
Tammy, Robert i Bowen wsiedli do prywatnego samolotu.
Pięć godzin później dotarli do szpitala.
Dylan czekał przed salą, ab






