Robert poszedł wziąć prysznic.
W tym czasie Tammy siedziała na sofie i beztrosko przeglądała telefon.
Wyglądało na to, że Robert na razie nie opuści wyspy Sahrani.
To miało sens. Skoro Henry był tutaj, Tammy mogła spotkać się z nim sama, gdyby Robert wyjechał. Jak Robert mógł na to pozwolić?
Tammy wiedziała, że Robert poszedł na kompromis.
Ale wciąż obawiała się, że to, co ukrywała przed Robertem,






