Robert odsunął jej dłoń i uniósł jej podbródek. W słabym świetle dostrzegł ślady ucisku na jej jasnej szyi.
– Spróbuj przełknąć ślinę.
Tammy przełknęła. – Boli…
Przy tak silnym duszeniu Tammy zaczęłaby się bronić, gdyby Robert spóźnił się o krok.
Odsłonięcie szyi było równoznaczne z wystawieniem kruchego ciała na kły bestii. Czuła się bardzo niepewnie.
– Panie Stone, czy może pan… – Ach! – Zanim T






