Na szczęście, nie spotkaliśmy nikogo po drodze, nawet Chris, która powinna była wrócić już jakiś czas temu. Wyglądało na to, że wiedzieli, co się dzieje, bo kiedy wróciliśmy, w domu nikogo nie było.
Fred wniósł mnie do pokoju i delikatnie położył na łóżku. Uśmiechając się, pochylił się, by pocałować mnie w czoło. Diament ciężko spoczywał na mojej dłoni, więc uniosłam ją. Czułam się oszołomiona. W






