Stojąc nade mną, prezentuje się w całej okazałości swoich napiętych mięśni, przemoczony do szpiku kości, z gęstymi, złocistymi włosami, jak miód, z których końcówek skapują krople wody, spływając po jego twarzy. Obserwuję, jak szczególnie duża kropla uderza w jego górną wargę, jak język Garretta wysuwa się, by ją złapać. Potem dostrzegam tę, która powoli spływa po jego klatce piersiowej, rzeka żło






