Potrząsam głową i wzdycham, gdy dostrzegam Niedźwiedzia na skraju kuchni. "No proszę, koleżka."
Czekoladowe oczy zerkają na mnie, przepełnione pogardą.
Kucam i zatapiam palce w jego gęstym, ciemnym futrze. "Wiem. Przepraszam. Nie chciałem zamknąć cię poza sypialnią i spóźniłem się na śniadanie. Za dużo wypiłem wczoraj wieczorem. Wybaczysz mi?"
Warczę, liże mnie po nosie i wraca do wściekłego wpatr






