— Daj spokój. Byłeś przecież małym szkrabem! Miałeś dobre intencje. Ile mogłeś mieć? Pięć? Sześć lat?
Przecieram dłonią usta, żeby ukryć winny uśmiech. — Trzynaście.
— Trzynaście? Adam! Dzwoń natychmiast do mamy i przeproś!
— No wiem, wiem. Mówiłem ci: byłem małym gnojkiem. Ale hej, wyszedłem na ludzi. — Uśmiecham się szeroko, dodając uroku, i poruszam brwiami. — Nawet w dorosłym życiu nazywano mn






