– „Co mi z trudem przychodzi” – przyznaje.
– „Ale świetnie sobie radzisz.”
Jej uśmiech jest łagodny i pełen wdzięczności. – „Dziękuję, że to mówisz, Adamie.”
– „Mama.” Connor klepie po kojcu. – „Kot?”
– „Och, no tak. Zapomniałam.” Sięga po torbę z łóżka i grzebie w niej, wyciągając puszystego, pomarańczowego pluszowego kota. – „Nie zaśnie bez Kota.”
Connor wstaje, pocierając oczy piąstkami, z Kote






