Adam robi krok w moją stronę, a ja cofam się o jeden, ręka na gardle, na wypadek gdybym musiała je ścisnąć, żeby powstrzymać się od, och, nie wiem, zwymiotowania?
"Co to?" szepczę, ale już wiem.
Adam robi kolejny ostrożny krok w moją stronę, potem następny, aż przywieram do ściany. "Eee, dostawca… on był… a ja szedłem po ciebie… więc pomyślałem…” Otwiera usta, a potem się zatrzymuje, brwi ściągnię






