Kiedy czekam na windę na korytarzu, grzebię w torbie w poszukiwaniu telefonu, żeby dać znać Adamowi, że jadę na uczelnię. Moja ręka natrafia na coś futrzanego i jęczę, wyciągając pluszowego kotka Connora. Uśnie bez niego na drzemkę, ale na noc – za nic w świecie – nie pójdzie spać bez niego.
Wracam do mieszkania Brandona, popychając drzwi.
– Ona jest taka pieprzona dziwna – mówi ktoś, a moje nogi






