"Wszystko będzie dobrze," obiecuję Rosie czterdzieści minut później, gdy stoimy przed jej szkołą. Może i nie będzie dobrze. "Mamy to pod kontrolą." Wcale nie mamy tego pod kontrolą. Uśmiecham się do Connora. To uśmiech bardziej nerwowy, niż bym chciał, więc próbuję planu B, czyli dwóch kciuków w górę. "Prawda, kolego?"
Wzdycha, a Rosie udaje się umieścić otwartą torbę na miejscu ułamek sekundy prz






