— I ty mówisz, że ona nie ma talentu do dramatyzmu? — szepcze Marco.
— Nie, powiedziałem, że jej talent do dramatyzmu nie jest tak wielki jak twój.
— Przecież tu jestem!
— Doskonale o tym wiemy, Rosie.
Śmieję się, a potem zmieniam to w kaszel, gdy Rosie mierzy mnie wzrokiem. — No chodź, kłopotnico. Porozmawiamy w ciężarówce.
— Wiem, co robisz — mówi, gdy pomagam jej wsiąść na miejsce kierowcy, to,






