"Kurwa, Jezu," mruczy Carter, klepiąc mnie po głowie, gdy krąży wokół mojego pola bramkowego.
"Dziś wieczorem nic ci nie umknie."
"Nop."
Ogląda mnie oceniającym spojrzeniem. "Wszystko w porządku?"
"Nop."
Nie widziałem Rosie od czterdziestu ośmiu godzin, a poza kilkoma SMS-ami nie mieliśmy okazji porozmawiać. Wczoraj pracowała cały dzień, dziś miała dwanaście godzin zajęć klinicznych i zamęcza się






